Przeciągnęłam
wzrokiem po pełnej klasie. Sami frajerzy. Kilka dziewczynek ubranych
jakby właśnie urwały się z pokazów mody, kilku niechlujnie
wyglądających chłopaków... Gdzie ja trafiłam?
Mój
wzrok zatrzymał się na starszej kobiecie obok mnie. Na sobie miała
szkolny szary żakiet i stanowczo za krótką spódnicę, mimo że
sięgała jej za kolan. Zdążyłam się dowiedzieć, będzie nas
uczyć matematyki... Och, jak cudownie. Miałam ochotę usiąść w
ławce i nigdy stamtąd nie wychodzić. Każdy ten wymuszony
uśmieszek zarówno kobiety, jak i tych człowiekopodobnych przede
mną przyprawiał mnie o mdłości. A więc w tym właśnie
towarzystwie miałam spędzić kolejne trzy lata...
–
No już dobrze, dobrze, siadaj dziecko, bo mi lekcję zabierasz.
Wracamy do tematu, już piętnaście minut nam upłynęło. –
Matematyczka odpędziła mnie ręką od tablicy i wskazała jedyne
wolne miejsce w klasie.
Przełknęłam
z trudem to powitanie i ruszyłam w stronę chłopaka o czarnych
włosach z niebieskimi końcówkami. Wyglądał dziwnie, zważając
na to, że... no, że był chłopakiem, a farbowanie włosów nie
należy do ulubionych męskich zajęć. Chyba że mam jakieś braki w
edukacji...? Nie odezwał się słowem, ba, nawet się nie ruszył,
kiedy usiadłam obok.
Od
tablicy dochodził jednostajny monolog starszej kobiety i pisk kredy,
kiedy skrobała na tablicy wykresy funkcji. Reszta klasy – tak jak
ja – nie okazywała oznak zainteresowania tematem. Zdecydowałam
się więc na mniejsze zło i rozejrzałam się po moich towarzyszach
niedoli.
Tak
jak uznałam na początku: klasa plastików, snobów i przyszłych
uzurpatorów. A ta przy tablicy nie była lepsza.
–
O której będzie dzwonek? – zapytałam najbliżej siedzącego
nieszczęśnika.
Chłopak
drgnął i przeniósł swoje szafirowe gały na mnie.
–
Co? – zapytał cicho.
–
Pytałam, o której jest dzwonek – wywróciłam oczami
zniecierpliwiona. Może nie jest szurnięty... Może po prostu coś
brał.
–
O, em... o pół do.
Po
tempie, w jakim załapał, o co go pytałam, stwierdziłam, że chyba
rzeczywiście jest pod wpływem.
Zegarek na ścianie z radosnym tykaniem sekundnika obwieścił
właśnie piętnaście po. Powstrzymałam przekleństwo. Piętnaście
minut!
–
Iluminutowa? – Po kolejnym „o” i „em” stwierdził, że
pięcio.
Pod
oknem siedziała dziewczyna równie zachwycona lekcją co ja.
Uśmiechnęła się, zauważając, że spoglądam w jej stronę, a ja
odpowiedziałam tym samym. Powiedziała coś bezgłośnie, ale nie
zrozumiałam co. Jej głęboko turkusowe oczy lekko błyszczały w
przyćmionym świetle jarzeniówek. Wydawały się jedynym normalnym
elementem tej całej dusznej klasy, w której cuchnęło tylko
potem.
Cała nudna lekcja upłynęła
mi na rozmyślaniu o tym, co z tą klasą jest nie tak. Miałam
nadzieję, że chociaż dziewczyna spod okna okaże się w miarę
znośna, bo pan Przymulony nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
Zresztą jak cała klasa. Dzwonek wyrwał mnie z otępienia w
momencie, gdy odpływałam od funkcji już na dobre.
Nareszcie
mogłam się przewietrzyć.
Przechadzając
się po oświetlonym dziesiątkami drobnych żarówek korytarzu,
zastanawiam się, jak bardzo skrzywdzony musiał być architekt
projektujący te wnętrza. Klasy są planem z Alicji w Krainie
Czarów, korytarz nadaje się wręcz na noc poślubną.
Ekspresjonistyczna wizja artysty gnębionego w czasach szkolnych. Po
głębszym zastanowieniu mogę nawet dopatrzeć się na granatowym
suficie brzęczących od przepływającego prądu konstelacji.
Kruszący się jasnoszarą poświatą Wielki Wóz. Mrugająca ciemnym
okiem Mała Niedźwiedzica. Piękne na swój własny przygnębiający
sposób. Stawiam krok za krokiem z głową zadartą do góry i czuję
na skórze czyjś wzrok. Powoli odwracam się, by poznać winowajcę
tego krępującego uczucia, i widzę wysokiego chłopaka o głębokich
szafirowych oczach. Sądząc po pierwszym wrażeniu, to introwertyk.
Plus dla niego. Uważam, że ludzie powinni ukrywać swoje cechy.
Taki zapakowany prezent. Kiedy kogoś bliżej poznajesz, odnajdujesz
kolorowe tasiemki pełne niespodzianek zarówno dobrych, jak i
złych.
Kiedy zobaczysz kolorystykę człowieka, sprawdzisz czy pasuje do
twojej. Czy jesteś w stanie zaakceptować nawet te w nieładzie
poplątane szare matowe i lekko poprute kordonki.
Jeśli w twojej obecności kolejne wstążki odpadają, możesz też
odsłaniać własne. Gdy dojdzie do momentu, że będą już tylko
puste wieczka, otwórzcie je na raz. Waszym oczom ukarze się barwne
wnętrze osnute tajemnicą.
Tajemnicą ośmiu znaków. Przyjaźń.
Unoszę
jeden kącik ust. Tak robię zawsze w krępującej sytuacji.
–
Kto przeprowadza się w połowie października do nowego liceum? –
niespodziewanie się odezwał. Nie znoszę, gdy ktoś kieruje do mnie
pytania retoryczne. Nigdy nie wiem, czy i jak zareagować.
–
Cześć, jestem A… – zaczynam, ale on nie daje mi skończyć.
–
Alex.
Uśmiecham
się już całkiem. Jest trochę niezręcznie, ale dochodzę do
wniosku, że nie tylko ja mam problem z rozmową. Nie jestem aż tak
wybitnie asocjalna, jak mi się zdawało. Chwila milczenia dłuży
się w nieskończoność. Uznaję więc pogawędkę za skończoną.
Spoglądam na mocno zużyty sztuczny firmament i staram się policzyć
wypalone żarówki. Słyszę jeszcze obok siebie
–
Sandra też się przeniosła...
Czy
powiedział to Alex, czy kto inny, nie wiem. Z jakiegoś powodu słowa
rozbrzmiewają w mojej głowie.
Turkusowooka
to Agnes – typ unormalizujacego gimbusa.
Nie za dużo, nie za mało – w sam raz dla pedofila. Malowane
rzęsy, lekko kręcone blond włosy do ramion… Ładna dziewczyna.
Miejmy nadzieje, że równie ładna w środku jak na zewnątrz.
Od
czasu owej namiastki rozmowy ukradkiem przyglądam się Sandrze. To
typ ostentacyjnego buntownika. Przynajmniej tyle udało mi się
zaobserwować. Intensywnie różowe włosy idealnie komponują się z
jej jasną cerą. Może zbyt wyzywający wygląd – trochę mniej
łańcuchów i byłoby bardziej dziewczęco. Jej delikatna uroda
przywodzi na myśl jedną z leśnych istot z ludowych baśni.
Kolorowe włosy tylko potęgują efekt. Cała ta „ciężka”
otoczka zdaje się ją przygniatać. Drobna Sandra jest wręcz
stworzona do noszenia sukienek. Może po prostu nie potrafi tego
dostrzec…? To jedna z dwóch najbardziej ekstrawertycznych
osób, jakie miałam okazję poznać w życiu. O tej pierwszej
usilnie staram się nie myśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz